<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Sukces&#8230; i co dalej?</title>
	<atom:link href="http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/</link>
	<description>tygodnik, miesięcznik...</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Jan 2012 17:47:15 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: apucia</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-39852</link>
		<dc:creator>apucia</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jun 2008 07:39:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-39852</guid>
		<description>To jest rzeczywiście problem, pocieszę Cię, mamy ten sam... Fizycznie nie mam siły, aby nie połozyć się obok dziecka, bo Piotruś wcale tak od razu nie zasypia. dobrze jest tak, jak radzi superNiania, siedzieć przy dziecku tylko i wyłącznie i czekać aż zaśnie, nie dotykać, nie dawać się wciągać do rozmowy. ja odzywam się, bo jak Piotruś wstaje, to mówię mu, żeby się położył, żeby zamknął oczka. Ale efekt jest taki, że to trwa nawet godzinę, a ja jestem wściekła, bo ani nic nie porobię w tym czasie, a jak się położę, to potem jestem rozespana...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To jest rzeczywiście problem, pocieszę Cię, mamy ten sam&#8230; Fizycznie nie mam siły, aby nie połozyć się obok dziecka, bo Piotruś wcale tak od razu nie zasypia. dobrze jest tak, jak radzi superNiania, siedzieć przy dziecku tylko i wyłącznie i czekać aż zaśnie, nie dotykać, nie dawać się wciągać do rozmowy. ja odzywam się, bo jak Piotruś wstaje, to mówię mu, żeby się położył, żeby zamknął oczka. Ale efekt jest taki, że to trwa nawet godzinę, a ja jestem wściekła, bo ani nic nie porobię w tym czasie, a jak się położę, to potem jestem rozespana&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kayla</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-39052</link>
		<dc:creator>Kayla</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 06:31:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-39052</guid>
		<description>Ja myśle, że siedzenie na progu, to bardzo dobry pomysł. Potem siedzenie za progiem itd, aż do pełnego wycofania. Kolejny krok rób, kiedy poprzedni już dobrze działa.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja myśle, że siedzenie na progu, to bardzo dobry pomysł. Potem siedzenie za progiem itd, aż do pełnego wycofania. Kolejny krok rób, kiedy poprzedni już dobrze działa.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Madzia-</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-39036</link>
		<dc:creator>Madzia-</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 12:09:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-39036</guid>
		<description>Hehe, przyznam się - siedzę na podłodze (no, na poduszkach), bo ten pokoik jest tak malutki, że obok łóżeczka się krzesło nie zmieści ;) I nawet odsunąć się zbytnio nie mogę, tzn. teraz siedzę oparta o ścianę, czyli pół metra od szczebelków (ściana). Na razie niunia jeszcze marudzi i domaga się, żebym była bliżej, ale następny krok to już siedzenie na progu (bo drzwi są tuż obok).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hehe, przyznam się &#8211; siedzę na podłodze (no, na poduszkach), bo ten pokoik jest tak malutki, że obok łóżeczka się krzesło nie zmieści <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  I nawet odsunąć się zbytnio nie mogę, tzn. teraz siedzę oparta o ścianę, czyli pół metra od szczebelków (ściana). Na razie niunia jeszcze marudzi i domaga się, żebym była bliżej, ale następny krok to już siedzenie na progu (bo drzwi są tuż obok).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: babsko</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-39034</link>
		<dc:creator>babsko</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 07:34:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-39034</guid>
		<description>Madzia ja bym zrobiła tak jak pisałaś w ostatnich dwóch zdaniach :)

odstawiałabym krzesełko coraz dalej od łóżeczka; gdy Hania zawoła to się odezwiesz, może podejdziesz do niej ewentualnie</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Madzia ja bym zrobiła tak jak pisałaś w ostatnich dwóch zdaniach <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>odstawiałabym krzesełko coraz dalej od łóżeczka; gdy Hania zawoła to się odezwiesz, może podejdziesz do niej ewentualnie</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Madzia-</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-39002</link>
		<dc:creator>Madzia-</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 08:26:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-39002</guid>
		<description>Hania dostawała Viburkol na noc, jak miała kolki (haha, kolki - chciałabym, żeby nasze drugie dziecko miało tylko takie kolki jak Hania!), faktycznie działał trochę uspokajająco, lepiej spała. Ale nie wydaje mi się, żeby teraz taki czopek uspokoił ją na tyle, żeby nie protestowała, kiedy mama wychodzi ;)

Ale nic to, damy radę - już siedzę nie przy samym łóżeczku tylko pół metra dalej ;)

Niestety, okazało się, że miś Dudu ma jedną wadę - jest tak mały, że ginie w nocy w łóżeczku i Hania się budzi, bo nie może go znaleźć, i woła &quot;Dudu, Dudu!&quot; :) Próbujemy więc zamienić Dudu na pomarańczowego kota, specjalnie w tym celu wyciągniętego z pudła na pawlaczu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hania dostawała Viburkol na noc, jak miała kolki (haha, kolki &#8211; chciałabym, żeby nasze drugie dziecko miało tylko takie kolki jak Hania!), faktycznie działał trochę uspokajająco, lepiej spała. Ale nie wydaje mi się, żeby teraz taki czopek uspokoił ją na tyle, żeby nie protestowała, kiedy mama wychodzi <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ale nic to, damy radę &#8211; już siedzę nie przy samym łóżeczku tylko pół metra dalej <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Niestety, okazało się, że miś Dudu ma jedną wadę &#8211; jest tak mały, że ginie w nocy w łóżeczku i Hania się budzi, bo nie może go znaleźć, i woła &#8222;Dudu, Dudu!&#8221; <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Próbujemy więc zamienić Dudu na pomarańczowego kota, specjalnie w tym celu wyciągniętego z pudła na pawlaczu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: magdalena</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-39000</link>
		<dc:creator>magdalena</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 07:18:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-39000</guid>
		<description>a wiesz właśnie mi się przypomniało, że moja znajoma nauczyła małą zasypiać przez podawanie czopków  Virbukolu- to są jakieś na uspokojenie na ząbki chyba, ale podawała swojej małej co wieczór przez chyba 3 tyg / w aptece pani powiedzala jej że są homeopatyczne i nie można jej uzależnić / i po tym mała juz sama zasypiała. Nie wiem czy ja bym się na coś takiego odważyła, ale jej pomogło.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>a wiesz właśnie mi się przypomniało, że moja znajoma nauczyła małą zasypiać przez podawanie czopków  Virbukolu- to są jakieś na uspokojenie na ząbki chyba, ale podawała swojej małej co wieczór przez chyba 3 tyg / w aptece pani powiedzala jej że są homeopatyczne i nie można jej uzależnić / i po tym mała juz sama zasypiała. Nie wiem czy ja bym się na coś takiego odważyła, ale jej pomogło.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jo</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-38986</link>
		<dc:creator>jo</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Apr 2008 12:24:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-38986</guid>
		<description>No to akurat ja mam doświadczenie w takim samym usypianiu. Od łóżeczka przeszłam najpierw na kanapę (pamiętasz Gościsława, prawda?). Jak Emila jęczała, to mówiłam, że jestem blisko, żeby ją uspokoić. Po kilku dniach przeszłam za kanapę do biurka. Zasypiała już raczej swobodnie. Potem chyba nawet odważyłam się i wyszłam do kuchni czy łazienki. Tak więc to działa. Wycofuj się do skutku. 
Chociaż... (zawsze jest jakieś chociaż) potem nam się rozchorowała i znowu była lipa, pamiętam, że musiałam znowu z nią być. A potem jakoś koło 2 roku życia nagle jej się odmieniło i zaczęła zasypiać sama.

Ale, ale. Do tej pory po przebudzeniu w nocy często nas woła, albo przyłazi do nas. Nie zawsze, ale jednak często :/ Jedno dobre w tym, że sama potrafi wracać do siebie. Czy muszę dodawać, że nie zawsze? Reguł nie ma :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No to akurat ja mam doświadczenie w takim samym usypianiu. Od łóżeczka przeszłam najpierw na kanapę (pamiętasz Gościsława, prawda?). Jak Emila jęczała, to mówiłam, że jestem blisko, żeby ją uspokoić. Po kilku dniach przeszłam za kanapę do biurka. Zasypiała już raczej swobodnie. Potem chyba nawet odważyłam się i wyszłam do kuchni czy łazienki. Tak więc to działa. Wycofuj się do skutku.<br />
Chociaż&#8230; (zawsze jest jakieś chociaż) potem nam się rozchorowała i znowu była lipa, pamiętam, że musiałam znowu z nią być. A potem jakoś koło 2 roku życia nagle jej się odmieniło i zaczęła zasypiać sama.</p>
<p>Ale, ale. Do tej pory po przebudzeniu w nocy często nas woła, albo przyłazi do nas. Nie zawsze, ale jednak często :/ Jedno dobre w tym, że sama potrafi wracać do siebie. Czy muszę dodawać, że nie zawsze? Reguł nie ma <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: BeStIa</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-38982</link>
		<dc:creator>BeStIa</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Apr 2008 09:15:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-38982</guid>
		<description>Z Pawelkiem jest dokladnie taki sam problem jak z Hania - ale Ania nie rozumie tego, ze rozpuscila dziecko tylko mowi mi, ze sie nie znam bo nie mam dzieci ;)

Po czesci sposobem na niego jest mowienie, ze &#039;mama posiedzi i go popilnuje&#039;. Oczywiscie nadal zdarza mu sie wrecz domagac sie krzykiem i placzem zeby sie z nim polozyla, ale jakos bardzo powoli pojawia sie nadzieja na wybrniecie z problemu.

Co ciekawe, zauwazylem ze kiedy Pawcio spedzal czas tylko ze mna to nie sprawia takich problemow. Klade go do lozeczka, wychodze z pokoju a po 5-10 minutach dziecko spi. Ale to tylko wtedy, kiedy wie ze Ani nie ma w domu - jesli jest w drugim pokoju to zaczynaja sie wrzaski &#039;mamaaaaa!&#039; i placz.


U nas dodatkowym problemem jest przebudzenie sie dziecka. Zawsze jest tak, ze obudzi sie i siada na lozku a nastepnie drze buzke za mama. Nie wstanie, nie wyjdzie z pokoju tylko siedzi i ryczy.

Niestety, takie sa efekty rozpieszczenia dziecka i pokazania mu, ze jak tylko jeknie to mama juz zaraz jest obok i tuli.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z Pawelkiem jest dokladnie taki sam problem jak z Hania &#8211; ale Ania nie rozumie tego, ze rozpuscila dziecko tylko mowi mi, ze sie nie znam bo nie mam dzieci <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Po czesci sposobem na niego jest mowienie, ze &#8216;mama posiedzi i go popilnuje&#8217;. Oczywiscie nadal zdarza mu sie wrecz domagac sie krzykiem i placzem zeby sie z nim polozyla, ale jakos bardzo powoli pojawia sie nadzieja na wybrniecie z problemu.</p>
<p>Co ciekawe, zauwazylem ze kiedy Pawcio spedzal czas tylko ze mna to nie sprawia takich problemow. Klade go do lozeczka, wychodze z pokoju a po 5-10 minutach dziecko spi. Ale to tylko wtedy, kiedy wie ze Ani nie ma w domu &#8211; jesli jest w drugim pokoju to zaczynaja sie wrzaski &#8216;mamaaaaa!&#8217; i placz.</p>
<p>U nas dodatkowym problemem jest przebudzenie sie dziecka. Zawsze jest tak, ze obudzi sie i siada na lozku a nastepnie drze buzke za mama. Nie wstanie, nie wyjdzie z pokoju tylko siedzi i ryczy.</p>
<p>Niestety, takie sa efekty rozpieszczenia dziecka i pokazania mu, ze jak tylko jeknie to mama juz zaraz jest obok i tuli.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Madzia-</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-38979</link>
		<dc:creator>Madzia-</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Apr 2008 06:13:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-38979</guid>
		<description>Magdalena - wiem, co się zdarzy, jak ją położę i wyjdę - momentalnie wstanie, będzie wołać mama i płakać. Na tatę jest taka sama reakcja &quot;Maaaamaaa!&quot;. I owszem, pewnie kiedyś sama zaśnie, ale ja nie mam ochoty czekać następne parę lat ;) Tzn. właściwie pół biedy z samym zasypianiem wieczorem, aż tak długo to nie trwa i mogłabym siedzieć, ale chodzi o to, że jak dziecko jest nauczone zasypiać wieczorem samo w łóżeczku, to potem jak się budzi w nocy - to też zasypia, a nie woła mamę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Magdalena &#8211; wiem, co się zdarzy, jak ją położę i wyjdę &#8211; momentalnie wstanie, będzie wołać mama i płakać. Na tatę jest taka sama reakcja &#8222;Maaaamaaa!&#8221;. I owszem, pewnie kiedyś sama zaśnie, ale ja nie mam ochoty czekać następne parę lat <img src='https://blog.pucia.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Tzn. właściwie pół biedy z samym zasypianiem wieczorem, aż tak długo to nie trwa i mogłabym siedzieć, ale chodzi o to, że jak dziecko jest nauczone zasypiać wieczorem samo w łóżeczku, to potem jak się budzi w nocy &#8211; to też zasypia, a nie woła mamę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: magdalena</title>
		<link>https://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/comment-page-1/#comment-38972</link>
		<dc:creator>magdalena</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 22:27:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.pucia.com/2008/04/07/sukces-i-co-dalej/#comment-38972</guid>
		<description>o kurczę to niefajnie. a spróbuj położyc do łóżeczka, poczekać chwilę i wyjść. zobaczysz co się zdarzy. Albo może cichutko radio włączyć, ale tak żeby słyszała (matyldzie to pomaga). W sumie to doświadczenia w tej kwestii nie mam w ogóle. Jedyne czym mogę się pochwalić to fakt, że mała nie zaśnie bez cycka w buzi. A i tu chyba nie ma się czy chwalić.

Z drugiej strony jak Hania będzie już gotowa do zasypiania sama, to i sama zaśnie. Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi. A jak to jest jak tata układa ją do snu? Może niech tata spróbuje,jakąś bajkę poczyta, a ty nawet do pokoju nie wchodź. Choć pewnie wszystkie metody sprawdzone już macie..</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>o kurczę to niefajnie. a spróbuj położyc do łóżeczka, poczekać chwilę i wyjść. zobaczysz co się zdarzy. Albo może cichutko radio włączyć, ale tak żeby słyszała (matyldzie to pomaga). W sumie to doświadczenia w tej kwestii nie mam w ogóle. Jedyne czym mogę się pochwalić to fakt, że mała nie zaśnie bez cycka w buzi. A i tu chyba nie ma się czy chwalić.</p>
<p>Z drugiej strony jak Hania będzie już gotowa do zasypiania sama, to i sama zaśnie. Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi. A jak to jest jak tata układa ją do snu? Może niech tata spróbuje,jakąś bajkę poczyta, a ty nawet do pokoju nie wchodź. Choć pewnie wszystkie metody sprawdzone już macie..</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
