Zebranie Wspólnoty
2006-03-15 slawek-image(/gfx/zebranie.jpg, right)
– Dzień dobry, jestem prezesem Zarządcy, witam na zebraniu (…) wybierzmy przewodniczącego (…) jak zwykle pani E.
– Przepraszam, w kwestii formalnej, dlaczego ta pani znowu jest przewodniczącym?! Mnie nie wybrano do zarządu na poprzednim zebraniu, bo oszukano przy liczeniu głosów…
– Przejdźmy do pierwszego punktu dnia, udzielenia absolutorium Zarządowi.
– Przepraszam, w kwestii formalnej, proszę od rozdzielenie kwestii zarządu od kwestii finansowych.. no bo co ten zarząd zrobił!
– Właśnie, nic nie zrobili przez cały rok, ten zarząd się nawet nie ukonstytuował, dlaczego?
– Ja, jako przewodnicząca zarządu powiem, że… nie wiem.
– Zatwierdzimy teraz plan gospodarczy na rok 2006
– Gdzie ten plan?
– No przecież czytałem przed chwilą.
– A gdzie konkretne liczby określające przewidywane wydatki? I dlaczego tego nie mamy na piśmie
– Proszę nie dyskutować, tam pan ma „Za” i „Przeciw” i proszę głosować
– Lokator spod dziesiątki prosi o zalegalizowanie ścianki przesuniętej o pół metra w stosunku do projektu…
– JAK TO?! Nie ma mowy!
– Przejdziemy teraz do uchwalenia regulaminu porządku we wspólnocie…
– O właśnie! Żeby te samochody nie parkowały pod naszymi oknami! Zróbmy zakaz parkowania na całej ulicy!
– A ci spod jedynki cały dzień siedzą w piwnicy i piłują, a za światło my płacimy!
– Matki z dziećmi to się boją na podwórko wyjść, bo Ogrodniki całe lato przesiadują i zastraszają!
– U nas, proszę Państwa, to policja jest sześć razy dziennie w ich sprawie!
– Jest jeszcze propozycja, żeby sprzątać samodzielnie na własnym piętrze. To niewiele pracy jest.
– To chyba Pani nie mieszka z Ogrodnikami. Może się zamienimy na mieszkania?! Co za pomysły!
– Ostatni punkt to propozycja firmy Polkomtel dotycząca postawienia anteny na naszym dachu. Dużo płacą.
– Jak, ale, hm, na czyjej klatce?
– Ale przecież to jest rak, tak nie wolno.
– Niech dostarczą badania, że to nie szkodzi!
– Musimy się z nimi spotkać i niech nam powiedzą prawdę.
– Dziękuję za spotkanie, proszę o oddanie kart z głosami.
– Ojej, a ja nic nie wypełniłam. Mógłby mi Pan powiedzieć co wpisać?
KONIEC
Nie było najgorzej, ale duża wspólnota to koszmar – nie polecam 😉
2006-04-12, 16:36
Autentyk z Olsztyna.
Kilku kumpli pracuje w pewnej olsztyńskiej firmie, która oferuje bezprzeowodowy internet. Mieli założyć nadajnik gdzieś w Olsztyńskim sanepidzie. Oczywiście wszystkie panie inteligentne inaczej podniosły larum, że promieniowanie, a tu koleżanka w ciąży, raka dostanie i urodzi dziecko w sześcioma rączkami! Zawołali jakiegoś speca od pomiarów promieniowania i gdy pan odpalił jakiś tam swój mierniczek, to akurat zadzwoniła komóreczka właśnie tej pani w ciąży! W tym momencie promieniowanie skoczyło kilkakrotnie w górę 🙂 O głupich minach tych pań chyba nie muszę pisać…