Zalety emigracji

2007-04-05  slawek-

Początek mojej dzisiejszej rozmowy na czacie z angielską firmą…

Please wait while we find a representative to assist you.
You have been connected to Graeme Watts.
Graeme Watts: Hello Slawomir
Slawomir Pucia: Hi. [ i tu zadaję człowiekowi jakieś pytanie ]
Graeme Watts: Slawomir, I will transfer you to Order Processing who will provide more information on the phone authentication process
Slawomir Pucia: thank you
Beata Leszczynska has entered the session.
[ o, fajnie ]
Graeme Watts has left the session.
Slawomir Pucia: Witam. Mozemy po polsku?
Beata Leszczynska: Witam, tak
Slawomir Pucia: Swietnie.
[ dalsza część rozmowy ]

Nasi na obczyźnie zaczynają mi się przydawać 😉

“Zalety emigracji”, komentarze 2

  1. Banan:

    W Dublinie po polsku mogę:
    – robić zakupy
    – dogadać się z mechanikiem
    – wynająć samochów (co zrobiłem kilka miesięcy temu)
    – załatwić sprawę w urzędzie lub na lotnisku
    – wykupić ubezpieczenie samochodowe
    – wynająć czasem mieszkanie (ale koleś był strasznym burakiem)
    – załatwić sprawy w banku
    itd. itd. itd.

    Jesteśmy w absolutnie każdej branży i powoli polski staje się językiem urzędowym 🙂

  2. Mariusz Pucia:

    No proszę! A jeszcze z piętnaście lat temu opowidało się takie anegdoty (tacy jak ja nie mieli wówczas dostępu do sieci) o Ślązakach w Niemczech… Prawdę mówiąc sam przeżyłem sytuację w której gość w końcu nie wytrzymał i przywalił: Chopy! T nie mogliście tak od razu po naszymu?! Ale zgadzam się z moim Przedpisaczem, że polski staje się w niektórych częściach świata urzędowy. Nowy Jork i Chińczyk za ladą: „Pan sobie życzy?” Oczywiście z chińskim akcentem! Nie przygotowane moje serce mało nie stanęło mi wówczas dęba! A to przecież tylko Greenpoint.
    A dziś to normalka…(?)