Archive for styczeń, 2008

Pudelek źródłem wiedzy o świecie

czwartek, 31 stycznia, 2008

„Nie mam czasu nawet zajrzeć na Pudelka!” To nie mój opis. Ja mam czas.

Na zakupy

czwartek, 31 stycznia, 2008

Na lodówce mamy przyczepiony na magnes taki notesik do zapisywania, co kupić. Dziś rano Hania znalazła gdzieś ołówek, przyszła do lodówki i chciała coś zapisać – podniosłam ją i napisałyśmy w notesiku, że trzeba kupić bułki (bu) i pączki (też bu). Tzn. Hania narysowała zygzaczek. Chwilę później widzę, jak moje dziecko wędruje z pokoju z […]

Harry Potter, ostatnie starcie

poniedziałek, 28 stycznia, 2008

Podobało mi się. Może trochę za dużo wędrowali bez celu tam i z powrotem, zamiast się zabrać do czegoś, ale w sumie może być. I jeszcze mimo woli dokonałam pomiaru swojego tempa czytania. 120 stron na godzinę. Dobra, przyznaję, że naprawdę starałam się czytać szybko, bo byłam ciekawa, co dalej 😉

Słownika ciąg dalszy

środa, 23 stycznia, 2008

Hania powiedziała dziś pierwsze wielosylabowe słowo złożone z _różnych_ sylab. I oczywiście dotyczy ono jedzenia, a brzmi: Bamam. Czyli banan 🙂 Oprócz tego używa teraz często zaimka wskazującego: tom! Tom skarpetkę założy, tom piłeczkę weźmie, ale też ma tom pudełko i tom misia, i tom spodnie… Zaczęła też mówić o sobie samej, a nie tylko […]

Byle do 26 stycznia

środa, 16 stycznia, 2008

Jak ja się nie spodziewałam! Że mogę się tak wciągnąć w „Harrego Pottera”. Okropnie go nie lubiłam po przeczytaniu tomu pierwszego i połowy drugiego. Blee, paskudztwo, zarozumiałe bachory. Filmy były o tyle lepsze od książek, że skrótowo przedstawiały całą historię. I tak sobie nie lubiłam, nie lubiłam, aż z braku czegoś ciekawszego sięgnęłam pewnego dnia […]

Zagrożony gatunek

poniedziałek, 7 stycznia, 2008

Hania bawi się pluszowym łosiem, ubranym w sweterek. Usiłuje mu ten sweterek ściągnąć, wyciąga ręce do taty, żeby jej pomógł, a Sławek na to: – O nie dziecko, ja do tego ręki nie przyłożę. To jest zagrożony gatunek, przeziębi się i będzie przerypane. A łoś wygląda tak:

Miś Dodo

niedziela, 6 stycznia, 2008

Sławek przyniósł Hani maleńkiego misia, którego znalazł na chodniku koło szkoły (pewnie się komuś od plecaka urwał). Miś został ochrzczony „Dodo”, bo Hania jakoś tak na niego mówi 🙂 . A oto Hania z misiem Dodo: