Archive for the 'Hania' Category

„Specjalna maszyna do prostowania kanapy”

piątek, Marzec 20th, 2009

Fasolka

środa, Marzec 18th, 2009

Nie, nie chodzi o tę dzidzię, którą mam w środku Dziś rano Hania wycięła pierwszy w swoim życiu numer – to i tak nieźle, długo się powstrzymywała. Otóż włożyła sobie do nosa fasolkę. Malutką i czarną. Dobrze, że przyszła i się przyznała, bo inaczej byśmy za Chiny nie zauważyli – nawet świecąc latarką w nos [...]

Piękne usta

sobota, Luty 14th, 2009

Śpiewam sobie „Piękne usta masz, komu je dasz…” A Hania na to: Nieee! Bo nie można sobie urwać ustów! Są uczepione!

Groźba

niedziela, Luty 1st, 2009

Tatusiu! Liczę do trzech! Jeden.. dwa.. cztery!

Z tyłu sklepu

czwartek, Styczeń 29th, 2009

Bawimy się z Hanią w sklep: – Dzień dobry, czy jest groszek? – Nie ma. – A chleb? – Nie ma. – A mleko? – Nie ma. – To nic nie ma w tym sklepie? – Tak! Bo to jest Społem!!

Przyjaciel

poniedziałek, Styczeń 19th, 2009

- Mama! Mama! W moim potoju jest paskud!!! Tam, na półce! – To robaczek taki malutki latający. – A gdzie jest mama robaczkowa? Mogę się z nim bawić? Mama, bawimy się w chobanego! Robaczku, robaczku, siedem, osiem, siukam! … – Mama! Nie ma robaczka! Chciałam bym żeby wrócił! … – Wrócił robaczek! Mamusiu, wrócił robaczek! [...]

Malowanki

środa, Styczeń 14th, 2009

- Mamo, to ozeły są! – Mamo, to owca. A gdzie jej dzieci? – Poszły tam dalej na trawkę. – Zgubiły się! W Hani świecie nic nie występuje pojedynczo – każdy musi mieć albo mamę, albo dzieci. I dotyczy to tak samo wagoników od ciuchci, klocków i świętego Mikołaja.

POP-dziecko

sobota, Listopad 29th, 2008

Dzisiejszy tekst Hani: Mama, chodź tu do mnie… poczuj się swobodnie…

Co powinna mieć dobra piosenka

środa, Listopad 19th, 2008

oprócz melodii? Tekst o życiu, emocjach i tak trochę uogólniony, nie? To chyba Hania nieźle zaczyna. W Ustce wymyśliła sobie taką piosenkę (śpiewaną dość żałośliwym tonem): Dziś nie będziemy już mały piesku dłubać w nosie. Bo mama na nas krzyczy… Druga wersja powstała podczas zabawy pluszowymi kaczuszkami, których mama nazywa się Karolek (też kaczuszka, a [...]

Byłyśmy nad morzem

wtorek, Listopad 18th, 2008

W Ustce. W listopadzie. No idealna pora, zwłaszcza, że cały weekend wiało jak wściekłe i zacinało deszczem (z niewielkimi przerwami). Ale tak naprawdę gdyby tylko nie bolała mnie głowa, to wiatr i deszcz bym miała w nosie, bo morze uwielbiam i tak. Zawsze.