110% cukru w cukrze
niedziela, 23 maja, 2010Czy może owoców w słoiczku. A jak doliczyć skrobię ryżową i aromat naturalny, to wyjdzie ze 120% jak nic!
Czy może owoców w słoiczku. A jak doliczyć skrobię ryżową i aromat naturalny, to wyjdzie ze 120% jak nic!
Wspominałam już o tym parę dni temu na Facebooku, ale powtórzę ostrzeżenie: Zanim zgłosicie jakikolwiek problem do PayPala dobrze się zastanówcie. I uzasadnię obszernie. Pewnego dnia przyszedł do mnie mail i powiedział, że na moim koncie w PayPal została dodana karta. Zdziwiłam się, bo nie dodawałam, przeprowadziłam szybkie śledztwo, nie uzyskałam żadnej wiedzy w temacie […]
Mamusiu! Wydrukuj mi obrazek z internetu! Pieska! Z miską! Tak napisz: pie-sek-zmi-ską! Nie, nie taki! Żeby w zębach trzymał! O, jest!
Poważny wiek… I wylazła jej wreszcie górna jedynka!!
Scena w pałacu, Kopciuszek i książę tańczą. Hania: Tańczą, tańczą, przebierają nogami. Nagle Kopciuszek pyta: – Która godzina? – Ósma. – Muszę lecieć! – Czemu?? – Bo o tej porze jest zawsze u nas w domu obiad!
Mam takie wrażenie, że zajmowanie się dziećmi – ubieranie, przebieranie (mamusiu, ta bluzka nie jest ładna, ja chcę inną!), przewijanie, zastanawianie się, czemu płaczą i co im jest, i czy iść do lekarza i do jakiego, i czy dać lekarstwo czy czekać, wymyślanie codziennie, co im dać do jedzenia, żeby nie pluły kaszką, żeby były […]
Naszła mnie straszna ochota na racuchy, których, przyznam, nie robiłam nigdy w życiu. Oczywiście zaczęłam od odpalenia googla i znalezienia fyfnastu przepisów, pasujących do tego, co akurat w domu posiadam. Następnie na ich podstawie wydumałam własny przepis, wymieszałam, nasmażyłam, zjadłam 😀 Co się robiło w takim wypadku w erze przedinternetowej? Szło się do sąsiadki po […]
-Mamusiu, a czemu ten pantofelek nie prysł?! -? -No przecież wróżka mówiła, że o północy czar pryśnie i wszystko się zmieni w łachmany… Potem w domu im prysł?
W „Gali” przeczytałam wywiad z Magdaleną Środą. Nie, żeby była ona moją idolką, ideologicznie zupełnie inna bajka, niemniej jednak parę rozsądnych rzeczy tam powiedziała, z czego jedną chciałam zacytować. Bo rozważania nad byciem lub nie byciem matką idealną/dobrą/złą jakoś za mną ostatnio chodzą, niekoniecznie z powodów osobistych, chociaż oczywiście też. Zatem: Niech pani nie mitologizuje […]
Kiedy Zuzka jest nieszczęśliwa, zostawiona samej sobie i ogólnie niezadowolona z okoliczności, wyrzeka i wzywa pomocy w następujących słowach (no, sylabach): – Mamamamamamama! Jak tylko zostanie uratowana, czyli przestawiona z pozycji leżącej do stojącej, i tak podtrzymywana, zmienia się w zdobywcę i oznajmia światu, że nadchodzi, wołając: – Tatatatatatatata! Dziwne.