Author Archive

Obowiązki domowe

środa, 20 maja, 2009

Sławek: – Haniu, wychodzę do pracy, papa! Hania: – Wynieś śmieci!

Nowoczesność w domu i w zagrodzie

poniedziałek, 18 maja, 2009

Dla tych, co nie lubią karteczek nosić po kieszeniach: internetowa lista zakupów.

Kosmos – ostateczna granica…

środa, 13 maja, 2009

czyli oczywiście „Star Trek”. Ale fajny! No po prostu fajny! I tak się przypominają te klimaty, łapanie odcinków różnych serii w różnych telewizjach… Ech… Nic konstruktywnego nie napiszę, zwyczajnie mi się podobało i dobrze się bawiłam. Generalnie nie przepadam za prequelami i też nie przepadam za filmami o przenoszeniu się w czasie, bo to bez […]

Szczęście

czwartek, 30 kwietnia, 2009

Twoje dziecko zostało przyjęte do placówki: Przedszkole Publiczne nr 30 (placówka 1. preferencji)

Żadnych kiteczek!

środa, 29 kwietnia, 2009

Mimo silnych nacisków babcino-tatusiowego lobby Hania stanowczo odmówiła noszenia kiteczek, w związku z tym została doprowadzona do specjalistycznego dziecięcego fryzjera (zakład jak z poprzedniej epoki, ale działa) i ostrzyżona na pazia. Tradycyjnie, mamusia też taką fryzurę nosiła dziecięciem będąc. I później też. Spinka na głowie chwilowo jest, ale tylko dlatego, że dziecko nie zauważyło momentu […]

W pizzerii

czwartek, 16 kwietnia, 2009

Pani kelnerka położyła przed Hanią menu. Hania: Mamusiu! Pani mi dała tą książkę, niepotrzebnie! Ja nie umiem czytać! Kiedyś wcześniej tłumaczyłam Hani, co robi pani kelnerka, że ma tacę i przynosi zamówione jedzenie. A Hania: Albo lody! A dla ciebie kawkę!

Zagęszczenie

wtorek, 14 kwietnia, 2009

Na naszym ulubionym placu zabaw panowało dziś wyjątkowe zagęszczenie.

Piątek zły jest…

piątek, 3 kwietnia, 2009

Zamiast kartek świątecznych przyszło pismo z ZUS-u i wezwanie do Urzędu Skarbowego. A żonkile zwiędły zamiast się rozwinąć.

„Specjalna maszyna do prostowania kanapy”

piątek, 20 marca, 2009

Fasolka

środa, 18 marca, 2009

Nie, nie chodzi o tę dzidzię, którą mam w środku 🙂 Dziś rano Hania wycięła pierwszy w swoim życiu numer – to i tak nieźle, długo się powstrzymywała. Otóż włożyła sobie do nosa fasolkę. Malutką i czarną. Dobrze, że przyszła i się przyznała, bo inaczej byśmy za Chiny nie zauważyli – nawet świecąc latarką w […]