Poczytaj mi mamo
czwartek, 24 lipca, 2008Hania siedzi w swoim łóżeczku, pod „dachem” z kołderki i czyta lali książkę o Kopciuszku 🙂 I przylatuje do drugiego pokoju po nowe książki, widocznie lala lubi bajki.
Hania siedzi w swoim łóżeczku, pod „dachem” z kołderki i czyta lali książkę o Kopciuszku 🙂 I przylatuje do drugiego pokoju po nowe książki, widocznie lala lubi bajki.
Podobno ten Grzędowicz, panie, to takie straszne rzeczy pisze! Takie horrory! Strach się bać! No to nie czytałam, bo ja nie lubię tak. A potem usłyszałam, jak sobie panie w księgarni rozmawiały: – A mnie „Pan Lodowego Ogrodu” to rozczarował. Mówili, że ten Grzędowicz taki straszny, no to czytam, czytam, czekam, kiedy to straszne będzie, […]
Hania uwielbia jeździć do dziadków do Polic. Nic dziwnego, bo spędzają z nią pół dnia na ślizgawce i w piaskownicy, a drugie pół w domu się z nią bawią 🙂 Wczoraj miała właśnie do nich jechać i jak tylko się obudziła, zerwała się z łóżeczka, cała roześmiana, dosłownie skakała z radości: -Niuniu brum brum Poo […]
Matrix (dużo Matrixa), Angelina i wybuchające szczury. Bullshit. I na dodatek mało reklam dali.
-Haniu, co jadłaś na obiad u babci? -Glidy i bleby. Ktoś ma jakiś pomysł?! PS. A w sobotę poszliśmy całą bandą mam i dzieci na Arkonkę. Hania była wniebowzięta, bo uwielbia „chlupf chlupf”. Dzięki Ewa za świetny pomysł z tym wyjściem 🙂
Tytułem wstępu: lubię reklamy. Z większym zainteresowaniem oglądam bloki reklamowe niż filmy (filmów w zasadzie nie oglądam wcale). Idąc do kina pilnuję, żeby przypadkiem się nie spóźnić, bo by mi reklamy umknęły. Oczywiście większość reklam nie jest warta takiego zainteresowania. Ale czasem trafią się perełki, i to zarówno plusy ujemne jak i plusy dodatnie. Do […]
Gdyby ktoś szukał miejsca na firmowy wyjazd, z możliwością integrowania się, odpoczywania oraz gier zespołowych, a także z bardzo przyzwoitym zakwaterowaniem (czyściutko, komfortowo) i rewelacyjną obsługą (mimo, że śniadanie dla grupy nie było zamówione, to bez najmniejszego szemrania dostaliśmy kawę/herbatę z dodatkami, plus ciacha – właściwie z własnej inicjatywy pana właściciela, kiedy zobaczył snujące się […]
Nie wiadomo, co to jest gigi. Hania sobie takie słowo wymyśliła, co jakiś czas o tym gigi wspomina, przeważnie w kontekście, że „nie ma gigi”, czasami prosi, żeby jej dać. Ale zbyt stanowczo się nie domaga. Doszliśmy tylko do tego, że może być „du” albo „ma”, czyli duże albo małe. Ale i tak go nie […]
Wróciliśmy z wakacji, straszny bałagan mamy. To ja może w punktach. 1. W Empiku przy rynku we Wrocławiu są cztery duże regały przecenionych książek – wybrałam sobie sporo fajnych rzeczy po 4,99 i ja się pytam, dlaczego u nas nie ma ŻADNYCH przecen, chociaż są cztery Empiki? Zresztą w dwóch innych wrocławskich księgarniach do których […]
Jesteśmy na wczasach w podwrocławskich lasach, znaczy na wsi. Hania zajmuje się głównie robieniem „babo babo nie nie nie – ziem” („Babo babo udaj się, jak się nie udasz, to cię zjem”) i łażeniem po glinie, więc wiadomo, jak wygląda – szczególnie w okolicy butów. A ja nie mam nawet kaloszy dla niej, bo przecież […]